pierwsze spotkanie

Po krótce co było przed pierwszym spotkaniem.

Podobno parom, które poznały się na internecie nie wychodzi. Porównując nasz związek do wyścigów formuły 1 to jedziemy po doskonałym torze jazdy. Poznaliśmy się na portalu znajomi.interia. Któregoś dnia zapukałem do niej…  Niewyraźne zdjęcie i te spodenki. A co mi tam pomyślałem i wysłałem wiadomość. Niebawem otrzymałem zwrotną informację i tak się zaczęło. Rozmawiało się doskonale. Ta „zimna suka” jak ciągle o sobie mówiła była idealnym partnerem w rozmowie z docinkami, ironią i intrygą. Bardzo szybko nasze kontakty (dla wygody) przeszły na gg. Długie rozmowy, negocjacje z mojej strony raczej związane ze spotkaniem nie przynosiły rezultaty.

Nadszedł ten dzień. Siedziałem tyłem do monitora komputera rozmawiając z Dorotą, ale i tak co chwilę patrzyłem w ekran telewizora. Jak mógłbym nie. „Oglądaliśmy razem” finał mistrzostw świata w piłce ręcznej mężczyzn, gdzie grała nasza drużyna. Co chwile w okienkach gg pojawiał się komentarz do każdej akcji naszych. Finał przegraliśmy, ale gra naszych była niesamowita. Cieszyliśmy się jak małe dzieci – ZAJĘLIŚMY DRUGIE MIEJSCE!!

Była niedziela i wiedziałem już przed meczem, że Dorota znowu się nie umówi ze mną… przyczyna ona sama tylko znała. Powtórzę to hasło – zajęliśmy drugie miejsce… i co z tego?? Euforia przerodziła się w chęć natychmiastowego spotkania. Umówiliśmy się pod rzeźbą głowy.

Przyszła pierwsza. Dech zaparło mi, gdy ją zobaczyłem. Kapelusik był jej znakiem rozpoznawczym. Pomyślałem nie mam szans. OK potraktuje to jako wspaniałą rozmowę. Poszliśmy do TACO. Znaleźliśmy stolik, rozbieramy się i… jak w filmie się poczułem gdy ściągnęła kapelusz. Czas zwolnił a ja widziałem jej gęste włosy Nigdy tak długo nie piłem jednej lampki wina. Siedzieliśmy rozmawialiśmy piliśmy wino – jedną lampkę. Dzień mógłby trwać całą wieczność, a my i tak byśmy gadali…

drugie spotkanie…